10.10.2016
poniedziałek

Był taki Kongres Kultury…

10 października 2016, poniedziałek,

Co uczestnikom zakończonego Kongresu Kultury Polskiej powiedzieliby Tadeusz Kantor, Gustaw Holoubek, Józef Tischner czy Jan Józef Szczepański?

Był taki Kongres Kultury, który nazwał się skromnie – Niezależne Forum Kultury. Jego uczestnicy nie chcieli bowiem wprost nawiązywać do przerwanego w pierwszym dniu stanu wojennego pamiętnego Kongresu. Argumentowali, że tamtego Kongresu nie powinno się kończyć. Działo się to w kwietniu 1989 roku.

Jeszcze PRL się trzymał, wciąż działała cenzura, w KC PZPR działały wszystkie ideologiczne komórki kontrolujące artystów, jeszcze istniały dwa obiegi kultury, a ten drugi, podziemny, dopiero powoli wychodził na powierzchnię. Choć reżim wciąż trwał, władza nie straszyła, że będzie bronić socjalizmu jak niepodległości, ponieważ widać już było symptomy ostatecznego upadku i bankructwa. Entuzjazm udzielił się twórcom zgromadzonym w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego. Pisarz Julian Stryjkowski mówił bardzo pięknie o „wiośnie 1989 roku”, który to termin nie przyjął się w polskim kalendarzu, a szkoda, ponieważ właśnie owej wiosny – trwającej przecież do czerwca, a więc obejmującej także wybory – było w Polakach najwięcej radości i nadziei.

Żeby uporządkować jakoś notatki, do których sięgam po 27 latach, skupię się na wystąpieniach twórców nieżyjących. Jak dzisiaj brzmią? O Stryjkowskim wspomniałem. Zapamiętałem również jego opowieść o tym, gdy jako dziecko żydowskie szedł po raz pierwszy do polskiej szkoły. Matka udzieliła mu jednej tylko rady: kiedy usłyszysz swoje nazwisko, powiedz głośno i wyraźnie: „Jestem!”. Na Forum artyści wywoływani do wypowiedzi też mówili – jesteśmy. Przetrwaliśmy, nie daliśmy się systemowi, nie straciliśmy kontaktu z Europą, choć jak przypomniał Andrzej Szczypiorski, „ostatnie 10 lat uczyniło z Polski zaścianek”.

Jak należało się spodziewać, jednym z głównych tematów Forum była kwestia niezależności twórców. O której tak mówił Jerzy Turowicz, ówczesny naczelny redaktor „Tygodnika Powszechnego”: „Nie ma kultury innej niż niezależna. Kultura zależna, kultura manipulowana, instrumentalizowana, kultura podporządkowana polityce, to gwałt na kulturze, odwrócenie kultury od jej istotnych celów. Oczywiście, kultura pełni funkcję społeczną, ale pełni ją właśnie dlatego, że jest niezależna”.

Jan Józef Szczepański, prezes zawieszonego w stanie wojennym Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, jakby wybiegając w przyszłość, przekonywał o pożytkach z kultury pluralistycznej – „to znaczy takiej, w której żadna ze stron nie będzie rościć sobie praw do wyłączności, nie będzie dążyć do unicestwienia sztuki tworzonej przez artystów o odmiennych przekonaniach”. „Pluralizm w życiu kultury – podsumowywał – to wielość i wzajemny szacunek”. „Boję się ciasnoty myśli” – dodawał Andrzej Szczypiorski. Mamy wciąż do czynienia ze zjawiskiem, które można by nazwać „bolszewizacją ducha kultury” – kontynuował autor „Mszy za miasto Arras”. „Każdy pogląd, każde działanie postrzegane jest i kwalifikowane według kryteriów politycznych, a to zawsze upraszcza i zniekształca odbiór. Świat tak postrzegany staje się płaski, jednowymiarowy”.

Gustaw Holoubek, którego każde publiczne wystąpienie stawało się wspaniałym monologiem teatralnym, przypomniał o odwiecznym dylemacie naszych twórców: zajmować się Polakiem czy po gombrowiczowsku sprawdzać, jaki jest człowiek w Polaku. A obraz rodaka w przeddzień odzyskania pełnej wolności, jaki rysował się w wystąpieniach uczestników Forum, nie był zbyt piękny. Co najkrócej ujął ks. prof. Józef Tischner w jednym zdaniu: „Choruje nam człowiek i wobec tego człowieka kultura musi zająć stanowisko”.

Kultura polska musi przybliżyć się do świata, otworzyć się na Wschód i na Zachód – mówiło kilku mówców, co sprowokowało do pytań, czy otwierając się nazbyt szeroko, nie utracimy tożsamości. Nie miał tego rodzaju obaw Tadeusz Kantor, który powiedział pięknie: „Sztuka powinna być uniwersalna – narodowa jest z natury”.

Odpowiadając zaś na pytanie postawione we wstępie: wielcy twórcy, gdyby mogli znaleźć się na ostatnim Kongresie Kultury, powiedzieliby to samo co w 1989 roku. Byłyby to ważne i aktualne wypowiedzi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Proszę w pierwszym zdaniu poprawić imię śp. Józefa Tischnera, bo mu to pewnie w zaświatach doskwiera 🙂

css.php