WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

28.11.2013
czwartek

Zostańcie z nami

28 listopada 2013, czwartek,

Taką nazwę nosiła do niedawna nasza redakcyjna akcja stypendialna (zmieniona teraz na Nagrody naukowe POLITYKI). Korzystając z okazji, że hasło wyszło z użycia, chciałbym je aktywizować, ale już w innym celu. Nie młodych mam bowiem na myśli, lecz starych, i nie uczonych, lecz aktorów.Przed chwilą przeczytałem, iż Anna Polony odchodzi ze Starego Teatru. Grała przez 50 lat, wystąpiła w wielu najgłośniejszych spektaklach krakowskiego teatru. a teraz zapowiada, że schodzi ze sceny. Powodem jest oczywiście sytuacja, jak powstała w tym teatrze po przyjściu dyrektora Jana Klaty.

O samym konflikcie Klaty ze środowiskiem ( częściowo z zespołem) napisano już tak dużo, iż nie ma sensu przedstawiać racji obu stron. W każdym razie na porozumienie na razie się nie zanosi. Pewnie będą kolejne protesty widzów. Moim zdaniem, polska publiczność teatralna jest nadzwyczaj łaskawa i grzeczna. Wystarczy, że sztuka jest co najwyżej przyzwoita, a po umownym zapadnięciu kurtyny (w rzeczywistości rekwizyt ten wychodzi z użycia) wszyscy wstają z miejsc i w zachwycie biją brawo, jakby byli świadkami niebywałego wydarzenia. Czasem przydałyby się gwizdy. Ale spontaniczne, natomiast w Starym mieliśmy, zdaje się, zorganizowaną akcję.

Obawiam się, że w całym tym zamieszaniu najbardziej poszkodowani będą starzy aktorzy. Najprościej byłoby powiedzieć, że nie mieszczą się w teatrze awangardowym. Ale to nieprawda. Dość przypomnieć Danutę Szaflarską w sztuce Doroty Masłowskiej „Między nami dobrze jest” w kierowanym przez Grzegorza Jarzynę TR. Czy aktorów po przejściach, których wyciągnął z niebytu Krzysztof Warlikowski. Grają świetnie i raczej nikt z widzów nie zastanawia się, czy powinni już korzystać z dobrodziejstw emerytury.

Adam Hanuszkiewicz w latach 70. ubiegłego wieku robił na scenie Teatru Narodowego rzeczy, które i dzisiaj uchodziłyby za supernowoczesne, a przecież miał w zespole gwiazdy, które zaczynały karierę przed wojną. Pamiętam, jak w „Weselu” stary aktor Kazimierz Opaliński wnoszony był na scenę w fotelu, by wspaniale zagrać bodaj swą ostatnią rolę. To Opaliński grał Guślarza w słynnych Dejmkowskich „Dziadach” w 1967 r., a miał już wtedy 77 lat. Dzisiaj Guślarza zagrałaby pewnie 30-letnia aktorka.

Odchodzi Polony, nie ma w Starym Jerzego Treli, który jest w pełni sił twórczych, skoro jeszcze niedawno występował gościnnie (i niestety epizodycznie) w trzech spektaklach granych na stołecznych scenach. A teraz w krakowskim STU gra monodram „Wielki John Barrymore”.

To nie jest problem wyłącznie aktorów Starego Teatru, do których mamy szczególny sentyment, ponieważ widzieliśmy ich w wielu wspaniałych przedstawieniach. W stolicy też niektórzy mistrzowie sceny muszą szukać dla siebie miejsca, grając np. w teatrach prywatnych. Jak przykładowo Krzysztof Kowalewski i Piotr Fronczewski w Teatrze 6. Piętro. W „Słonecznych chłopcach” stworzyli świetny duet, bawią i wzruszają, nic dziwnego, ze kasa wysprzedała bilety do końca roku.

Czyli jest dodatkowy argument ekonomiczny. Na starych, dobrych aktorach można przy okazji nieźle zarobić. Do teatrów chodzą bowiem też starsi widzowie, którzy chcą oglądać swoich aktorów. Co nie znaczy, że tylko ich.

Zostańcie z nami. Naprawdę dobre hasło, które należałoby skierować do starych artystów, zresztą nie tylko teatralnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Jeśli dobrze rozumiem, właśnie rujnuje się jedną z najlepszych polskich scen.
    Może zamiast rezygnować z oglądania starych aktorów, zrezygnować z młodego reżysera lub dać mu inne miejsce zupełnie gdzie indziej?

  2. Sprawa nie dotyczy wyłącznie Teatru Starego. Powiem, ze taki trend obserwujemy w calej Polsce przy „reformie” instytucji kulturalnych. Wytyczna to: pozbyc sie wszystkiego, co pachnie tradycja, co wypracowalo juz swoje miejsce w kulturze i ma uznana wartość. Trzeba to wszystko zwalic, aby stworzyc na gruzach cos nowego. Starzy aktorzy (pracownicy muzeow, bibliotek itd), to nie tylko „stare zlogi” mowiac jezykiem pewnego pana z TV, ale nosiciele nimilych nowym barbarzyńcom wartosci i idei, a i kompetentni recenzenci tego, co sie wyprawia.

css.php