WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

8.12.2013
niedziela

Powiedz kotko, co masz w środku

8 grudnia 2013, niedziela,

Teraz już żaden aktor ni reżyser nie powie, iż nie istnieje w Polsce krytyka teatralna. Istnieje, jak najbardziej, a nawet wchodzi na salony, czyli trafia do portali plotkarskich oraz do kolorowych magazynów. Ściślej rzecz ujmując, w glorii sławy przechadza się od kilkunastu dni nasz kolega Jacek Wakar.

Krytyk ów wtargnął do przyszłych podręczników historii polskiego teatru początków XXI w. wyznając w recenzji, iż nie podoba mu się Małgorzata Kożuchowska w „Kotce na gorącym blaszanym dachu” wystawianej właśnie w stołecznym Teatrze Narodowym. Jeżeli ktoś nadal uważa, iż całą Polskę zajmuje to, co się dzieje w Starym Teatrze, to jest w wielkim błędzie. Jan Klata zszedł na drugi plan, już mało kto pamięta o co w Krakowie chodziło. Całą Polskę zajmuje dzisiaj to, co napisał Wakar o Kożuchowskiej. Napisał mianowicie, że położyła spektakl, co jest dowodem na to, jak trudno łączyć obowiązki sceniczne z występowaniem w popularnym serialu.

Pojawiły się pogłoski, iż aktorka jest totalnie załamana, co jednak się nie potwierdziło, więc tabloidy są trochę rozczarowane. Tym bardziej, że Kożuchowska zabrała w końcu głos, pisząc dowcipnie na facebooku, iż załamuje ją tylko to, że nie jest w stanie załatwić znajomym biletów na „Kotkę”. Spektakl ma bowiem ogromne powodzenie, przez najbliższe miesiące nie warto zbliżać się do kasy.

Od paru już sezonów obserwujemy nowy teatralny obyczaj, mianowicie po zapadnięciu kurtyny (sformułowanie umowne, kurtyn w zasadzie się już nie używa) widzowie wstają z miejsc i biją brawo. Są tacy, którzy podnoszą się z foteli niechętnie, i ja do nich należę, ale presja otoczenia jest taka, że nie ma co się lenić, trzeba się zrywać i klaskać.  Nie inaczej było po „Kotce”, rzekłbym nawet, było jeszcze bardziej owacyjnie niż zazwyczaj. Nie chwaląc się, siedziałem blisko sceny i miałem wrażenie, że Kożuchowska jest tym przyjęciem szczerze wzruszona. Recenzja miały ukazać się dopiero za parę dni.

O gustach się nie dyskutuje, więc nie ma powodu zastanawiać się, dlaczego Kożuchowska Wakarowi się nie podobała. Moim skromnym zdaniem, zagrała więcej niż przyzwoicie, w każdym razie nie odstawała od reszty znakomitego zespołu, a są obok niej na scenie takie tuzy teatru jak Janusz Gajos, Ewa Wiśniewska czy Grzegorz Małecki. Ale przy okazji pojawia się pytanie być może najistotniejsze: czy mianowicie napisałaby Wakar o Kożuchowskiej to co napisał, gdyby aktorka nie występowała w serialu? Krótko mówiąc – czy artystka narodowej sceny powinna pokazywać się w tego typu produkcjach? Czy może to zderzenie wzniosłego z pospolitym jest nie do przyjęcia? Mnie to zupełnie nie przeszkadza, może dlatego, że seriali nie oglądam. Czy tym, którzy oglądają „Rodzinkę. PL” przeszkadza Kożuchowska w sztuce granej na deskach Teatru Narodowego? To jest kwestia do dyskusji, do której od razu zapraszam Szanownych Czytelników.

Przypuszczam jednak, że widzom jest wszystko jedno, i jeżeli lubią aktora, to mogą go oglądać i w teatrze, i w telewizji, i w reklamach. Podejrzewam nawet, że dyrektorzy teatrów, przygotowując obsadę, wychodzą z tego samego założenia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Czy artystka zasluzona RP powinna grac we wspomnianej produkcji? Nie znam pani Kozuchowskiej wcale, pozostalych pamietam chyba z Pancernych. Trudno sie wdawac w meritum sprawy: powinna grac czu nie powinna, chociaz trudno jest powstrzymac sie od stwierdzenia, ze nie powinna. Takie chyba sa juz tendencje, ze rezyser Teatru Narodowego obsadza pania Kozuchowska w sztuce Tennessee Williamsa (ach, pamietna rola Elizabeth Taylor). Trudno mi jest podejrzewac, ze rezyser byl nieobiektywny i kierowal sie jakimis ograniczonymi swoimi wasko pojetymi interesami tudziez koncepcjami.
    Sztuka jak najbardziej klasyczna, nieszkodliwa i niefalszywa. Wprawdzie zyjemy w czasach bardzo niejednoznacznych, opinie bywaja podzielone w zaleznosci od zainteresowanych stron, oczywiscie, nie zawsze szczere a czasami nawet sterowane. Pytanie: jak te glosy odroznic, ktore sa prawdziwe a ktore sa falszywe?
    Pan Gospodarz mowi powyzej o dyrektorach teatrow i ich wplywie na obsade aktorska a ta chyba pokrywa sie z widzami, ktorzy pragna ogladac swoich ulubiencow w czymkolwiek.
    Moze byc tez tak, ze czesc czytelnikow/widzow nie zrozumiala krytyki pana Jacka Wakara ale sie z nim zgadzaja a inna czesc nie zrozumiala i nie zgadza sie z szanownym panem Krytykiem. Idziemy dalej: inni byc moze zrozumieli i zgadzaja sie badz nie zgadzaja z opinia pana Wakara. Bywaja tez tacy, ktorzy w trakcie formulowania swoich sadow zapominaja o co chodzilo krytykowi i mowia o zupelnie czym innym.
    Mam nadzieje, ze sama pani Aktorka zrozumiala zle pana Krytyka i nie ma to najwiekszego znaczenia, poniewaz chodzi o… kase. Rzeczywistosc czesto przerasta nasze oczekiwania a i zdarza sie czestokroc krytykom, ze jawiacy sie surrealistyczny dowcip bywa tylko nieudolnym nasladownictwem zycia.

    Przydlugie PS: nawiazujac do „kasy” przypominam sobie historie opowiedziana przez rosyjskiego pisarza Sergieja Dowlatowa. Otoz pewien rzezbiarz wykul dwie czapki Leninowi – jedna mial na glowie a druga trzymal w reku. Lenin byl w pozycji autostopowicza, pokazujacaego druga reka swietlana przyszlosc. Wybuchl skandal podczas odsloniecia pomnika.Ale po „odkuciu” drugiej czapki i ponownej akademii wszystko poszlo gladko. Najwazniejsze, jak powidzial rzezbiarz, ze zaplacono mi za ten pomnik.

  2. Janusz Gajon niejednokrotnie narzekał, że po odegraniu roli Janka w tasiemcowych Pancernych mial problemy z otrzymaniem nowych ról. Wiele lat się musiał boleśnie wyzwalać z roli w tamtym serialu.
    Uważam, że aktor, ktory poważnie podchodzi do zawodu nie powinien się rozmieniać na drobne w jakiś tasiemcach telewizyjnych. Swoje talenty trzeba szanować, pielęgnować – już Jezus to radził. Kożuchowska powinna to wiedziec.

    Pozdrawiam

  3. Janusz Gajos oczywiście

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ozzy
    Kotka o ktorej wspominasz
    http://www.youtube.com/watch?v=l0ViPCmr318

    Pzdro

  6. Niech aktorka zacznie dobrze grac, a nie komentowac swoje recenzje. Pokazcie mi chociaz jedneg aktora, ktory tak zrobil.

  7. Niestety, mieszkajac w Toronto, nie moge wypowiedziec sie na temat mozliwosci aktorskich p. Kozuchowskiej. Natomiast moge skomantowac cytowane wyzej argumenty – za i przeciw grze w serialu.
    Argumenty tego rodzaju (co za upadek) slyszalem juz wiele razy
    L. Olivier grajacy w kinie, szczegolnie w filmach jak Marathon Man
    L. Armstrong grajacy Hello, Dolly itp
    … liste mozna ciagnac.
    Przypuszczam, ze kazdy artysta odczuwa potrzebe odskoku od codziennych zajec, i nie ma co na ten temat wydziwiac, jak on/ona to robi.

  8. A od kiedy to M.K. jest artystką sceny narodowej ?

  9. ale ten teatr polski ma problemy, niech to diabli!

  10. Tiaaa, w Polsce zawsze uwazano, ze „powazny aktor” z jakiegos blizej nieokreslonego powodu nie powinien wystepowac w celach zarobkowych, w tym nie powinien brac udzialu w reklamach, a dzis nawet w serialach. Aktor powinien grac wylacznie dla Glorii, a nie po to by zarabiac na chleb swym rzemioslem.
    Koncepocja szczegolnego poslannictwa aktora jest (na szczescie!) malo znana na zachod od Odry, gdzie sie uwaza, ze aktor jest od odtwarzania roznych powierzonych mu rol, a nie od siedzenia na swieczniku.
    Dlatego np, no, raczej niezla aktporka Elizabeth Taylor, obok roli w filmowekj adaptacji ramotowatej sztuki T. Williamsa, wystepowala w reklamach jak najeta (bo byla najeta) i firmowala swym nazwiskiem i wizerunkiem dosc okropna wode toaletowa „White Diamonds”. Nikt jej z tego powodu zarzutpow nie stawial.
    Jak nie stawia tez np Jeremy Ironsowi, ktprego widzialem w reklamie telewizyjmej nie dalej niz wczoraj, chpoc wez mnie i zabioj, nie pamiietam co reklamowal. A wystepowanie wyboitnych aktprow w serialach telewizyjnych odbywa sioe nagminnie. Taka chocby Maggie Smith grajaca od czterech lat owdowaiala hrabine w Downoton Abbey.

  11. Myślę, że trzeba do tego podjeść zdroworozsądkowo. Aktorzy są ludźmi profesjonalnie przygotowanymi do grania. Mogą to robić w różnych produkcjach i w różnych mediach (kino, teatr, TV, kabaret, etc.). Moim zdaniem ważne jest żeby to, co robią, było po prostu profesjonalne.
    Sam za telewizją nie przepadam,a już szczególnie za tasiemcowymi serialami, czy sitcomami, jak to się teraz ładnie „z polska” nazywa. Ale muszę przyznać, że parę takich seriali mi się podoba. Choćby wspominana tu „Rodzinka.pl” (przynajmniej z tego co widziałem, a widziałem zaledwie kilka odcinków).
    Pani Kożuchowska wg mnie to utalentowana aktorka. Lubię jej role w Narodowym. Chyba najbardziej podobała mi się jako Albertynka w „Błądzeniu” w reż. Jerzego Jarockiego. Ale równie dobrze wypadła w „Miłości na Krymie” (reż. tegoż samego reżysera), czy w „Umowie, czyli łajadaku ukaranym” (reż. Jacques Lassalle). Pamiętam ją też z Dramatycznego, gdzie zagrała w świetnym przedstawieniu Grzegorza Jarzyny „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie…” (to było wiele lat temu).
    Daję jej prawo do występowaniu w serialach. Jeśli gra w nich dobrze, robi „swoją robotę”, to nie ma żadnego powodu do wstydu. A jeśli w teatrze może występować w ważnych, ciekawych, intelektualnie wysublimowanych przedstawieniach („Błądzenie”, „Szczątki…”, „Miłość na Krymie”) to po prostu świetnie. Jedno z drugim wcale się ze sobą nie kłóci.
    „Kotki” jeszcze nie widziałem. Idę na nią jutro (wtorek, 17.12.2013.). Wiem od znajomych, że przedstawienie „ukradł” pozostałym Janusz Gajos. Ale to było, że tak powiem, do przewidzenia. Janusz Gajos jest po prostu wielkim aktorem!
    A jak zagrała Małgorzata Kożuchowska? Chętnie sam się przekonam. I może wtedy skomentuję?

  12. Panu, Panie Pietrasik „to” ( gra w serialach ) nie przeszkadza, bo Pan (jak sam sobie słusznie podpowiada) ich nie ogląda. Jakby Pan codziennie oglądał Kożuchowską w „Rodzince.pl” lub „Prawie Agaty”, to też by to Panu się przeniosło na scenę teatru.
    To nie chodzi o to, że aktor źle gra, ale że jego twarz zdążyła się „opatrzeć” i skleić z rolą w serialu.
    P.S.
    A wielu ludzi idzie do teatru, choćby po to żeby na żywo zobaczyć celebrytkę, więc widownia pełna.

  13. Mnie jakoś teatr nie przekonuje. W filmie mogą każdą scenę powtarzać aż wyjdzie dobrze a w teatrze jest wszystko na żywo. Jak ktoś się pomyli to psuje widowisko.

  14. Panu Gopodarzowi.

    swiateczne zyczliwosci

  15. W prezencie zapraszam do krytyki mego najnowszego projektu artystycznego greatvirtualsculpture .net Jako artysta chce za myślą Stanisława Lema stworzyć baze danych gdzie każdy człowiek na ziemi będzie mieć swój udział w obiegu pieniądza. Każdego dnia, każdy człowiek na ziemi dostanie na swoje konto swoją część tego co codziennie płacimy jako podatki. Każdy od dziecka do dorosłego. Zapraszam do dyskusji!! Razem zwalczymy nawet głód na świecie!! A już proszę sobie wyobrazić każde dziecko z tabletem! .Projekt sztuki wszpółczesnej zrealizowany w konwencji No-scum-email art .Projekt w jezyku angielskim. GVS czyni pieniadze realnymi znowu i walczy z wszelką przemocą na świecie.GVS jest o obojętna twa płeć masz przestrzegać praw człowieka oraz masz się edukować.Zapraszam do dyskusji!

  16. Panie Pietrasiku kochany, to pan żeś jeszcze na to nie wpadł, że jak krytyk – to musowo jemu znaleźć jakiś wytyk. A pan byś tylko wtykał! Seriali pan nie oglądasz? To ja sobie wypraszam – nie oglądać seriali to sobie mogę ja, szara mysza, a Waćpana obowiązkiem jest oglądać! I jeszcze raz oglądać! A recenzji młodzieży krytykanckiej nie czytać! Nie komentować, być ponad! No!!!

  17. Nawet Pan sobie nie zdaje sprawy ile kolorytu dodaje Pana obecność w programie Tygodnik Kulturalny… Jakże się cieszę, że trafiłam dziś na Pana bloga. Dzięki Pana erudycji i swadzie imię „Zdzisław” nabrało wreszcie przyjemych skojarzeń (z fachowcem, erudytą, gawędziarzem)

css.php