WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

11.03.2014
wtorek

Polak wywinął Orła

11 marca 2014, wtorek,

Czym się różniła ceremonia wręczania polskich Orłów od gali oscarowej? U nas nie podawano pizzy, nie robiono sobie zdjęć telefonem komórkowym, ponadto prowadzący imprezę miał wspólniczkę, pomijając to, że nie był lesbijką.

W tym roku ważną rolę odegrały rekwizyty, spośród których szczególną rolę miały do odegrania schody. Nie było natomiast pawich piór, chociaż jedno się pojawiło, ale dopiero w finale, pod szyją wręczającej nagrodę aktorki Tamary Arciuch. Schody, jak wiadomo, służą podczas imprez rozrywkowych do tego, żeby ktoś z nich spadł, tak też się stało tym razem. Orła wywinął aktor Piotr Polak, którego jednak twarzy nie zobaczyliśmy i nie wiadomo, czy to był kaskader, czy naprawdę aktor z tym nazwiskiem. Upadek, acz spektakularny, nie wywarł wrażenia na reżyserze Januszu Majewskim, który powiedział, że zrobiłby to bardziej wiarygodnie. Tak czy inaczej, dowcip był średniej jakości – nosze, sanitariusze na scenie, wszystko to kojarzy się z prawdziwymi nieszczęściami, jakie się nieraz na scenie zdarzają, więc nie wszystkim było do śmiechu.
Drugim ważnym rekwizytem była mównica, a nawet dwie, lecz pierwszą już w prologu roztrzaskał kijem bejsbolowym prowadzący wieczór Maciej Stuhr, by zademonstrować głębokość stresu, w jakim znajduje się artysta nominowany, lecz nienagrodzony. Pozostała na scenie mównica sięgała wręczającym mniej więcej do pępka, więc musieli się zginać w pół, a ci obdarzeni wysokim wzrostem kucali. Miało być śmiesznie i było śmiesznie.

Trzecim rekwizytem była towarzysząca Stuhrowi aktorka Joanna Kulig, na którą pomysł reżyserski był taki, że nie będzie się odzywać. Więc tylko się przebierała, robiła miny i prężyła obfity biust. Dopiero w zakończeniu otworzyła usta, by dyndając na huśtawce, zaśpiewać „Dobranoc, dobranoc”. Jak widać, podział ról w tym męsko-damskim duecie był wyraźny, i nie wiem, jak na to reagowały obecne na sali Teatru Polskiego feministki.

Orły trafiały w dobre ręce, mniej więcej w te same, co Lwy podczas ostatniego festiwalu w Gdyni. Tryumfatorem był Paweł Pawlikowski, którego film „Ida” zebrał najbardziej prestiżowe nagrody, ale tuż za nim znalazł się, jak najbardziej zasłużenie, Maciej Pieprzyca, reżyser  filmu „Chce się żyć”. Kompletnie pominięty został „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, który miał parę nominacji, co pozwoliło Stuhrowi opowiedzieć świetny dowcip. Otóż scenarzysta filmu Janusz Głowacki napisał książkę o tym, jak pisał scenariusz, i teraz Andrzej Wajda ma zamiar ją sfilmować, więc Głowacki napisze scenariusz według swej książki o tym, jak pisał scenariusz… A kiedyś to Głowacki wymyślał dobre filmowe dowcipy, np. słysząc, że mamy wspaniałe osiągnięcia w dziedzinie myśli filmowej, zaproponował, by ową myśl zekranizować.

Ogólnie było sympatycznie, uroczyście i chwilami podniośle, choćby w chwili, gdy kilkoro seniorów dostawało odznaki Polskiej Akademii Filmowej. Wyróżnienie jeszcze nie jest szerzej znane, dlatego wybitny operator Witold Sobociński, jeden z odznaczanych, zadał rozsądne pytanie: „Ale co to jest?”. Mam nadzieję, że podczas bankietu prezes Akademii, pan Jabłoński, udzielił wyczerpującej odpowiedzi.

Mimo tych sympatycznych wrażeń mam do samej imprezy jedno dość zasadnicze zastrzeżenie. Moim zdaniem powinna odbywać się wcześniej, nie wiem, w końcu stycznia, najpóźniej w lutym. Na pewno zaś nie tydzień po Oscarach, ponieważ chcemy tego czy nie, robi jednak wrażenie mimowolnej parodii hollywoodzkiej gali.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. nie wiem ,nie oglądam takich rzeczy ale w telewizorni słyszałem jak ktoś mówi na to czeka cały świat

  2. Odniosłem wrażenie, że na scenie widzę sfrustrowanego młodego człowieka /prowadzącego/, który zdaje sobie sprawę z tego, że dawno minęły jego młodzieńcze świetne czasy. Męczył się biedak nie tylko prowadzeniem nudnawej imprezy ale również sobą. Widać było pustkę albo niewielką ilość zawartości myślowej. Czasami jakaś myśl przychodziła do głowy ale zaraz wychodziła nie zastawszy nikogo. Po obejrzeniu seniorów z których jeden był nieświadom swojej obecności zmieniłem kanał.

  3. Nawet nie wiedziałem że takie gale mają miejsce. Oskara i tak nigdy nie dostana to chociaż takie coś na pocieszenie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Bezwzględny Wacek i Krwawa Wanda” – wreszcie jakieś arcydzieło.

  6. Fajna gala, Maciek świetny, jak Billy Crystal. Nagrody sprawiedliwe, szkoda że Więckiewicz nie mógł wygrać, bo po prostu nie mógł. Miał Pan rację, że wysyłanie „Wałęsy” za ocean, to była jednak przesada, w sytuacji gdy mieliśmy pod ręką rzeczywistą rewelację.

  7. Eeee, to nie parodia tylko taki grupowy onanizm środowiska filmowego. Impreza zupełnie niezrozumiała, zwłaszcza że jest już w tym kraju cyrk z nagrodami dla w/w towarzystwa, PFFF zwanym, a odbywający się onegdaj w Gdańsku, a dziś niestety w gdyni

  8. @Jerzy z O. – to Ty Maciek?

  9. Panie redaktorze proszę wytłumaczyć czym się różnią Lwy od Orłów i odwrotnie = każdego roku jest ten sam cyrk = dlaczego

  10. Panie Redaktorze, Panie Zbigniewie. Od lat, ten styl, narracja. Szacunek

  11. Panie Zdzisławie, jakie znaczenie miało że prowadzący nie był lesbijką? Ma Pan ewidentnie z tym jakąś zagwostkę. Przypomnę Pana artykuł nt. Oscarów: „W roli prowadzącej wieczór wystąpiła po raz drugi Ellen DeGeneres, prezenterka telewizyjna, prywatnie lesbijka (…)”

    Abstrahując od tego, czy lesbijką można byc tylko prywatnie, nie sadzę by wybór prowadzących był dyktowany byciem lub nie byciem lesbijką. Na Oscarach nie miało to żadnego znaczenia, a i prowadząca się do tego nie odnosiła. Podnoszone były inne kwestie „prywatne” i i to przez nagrodzone aktorki jak bycie kobietą i kraj pochodzenia.
    Dziś już nawet Hollywood zrobiło ten krok naprzód. Warto byłoby zrobić go także w Polityce.

  12. Wręczenie Oskarów – kicz, który jakoś tam broni się tradycją. Polska impreza, popłuczyny pierwowzoru. Minister K i Dz N dotuje ?

  13. Cyrk kojarzy mi się z zeskokiem z przyklejonym uśmiechem,zginaniem w pół i rękami wyciagniętymi w górę ,oraz z przewracaniem dla śmiechu ,to może to był Cyrk Gwiazd, a nie gala Orlów

css.php