WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

4.04.2014
piątek

Warszawskie Spotkania Teatralne: naga caryca, nagi Gombrowicz

4 kwietnia 2014, piątek,

Nie chwaląc się, jestem kuratorem zaczynających się właśnie Warszawskich Spotkań Teatralnych. W ostatnich dniach docierają do mnie dwa rodzaje pytań: czy mogę załatwić bilet na któryś ze spektakli i czy będą na Spotkaniach kontrowersje. Na pierwsze udzielam odpowiedzi negatywnych, za co wszystkich przepraszam, na drugie pozytywnych, za co przepraszać nie będę.Przed chwilą udzielałem wywiadu i też padło pytanie, którego niechybnie się spodziewałem, a więc: czy na pewno będą kontrowersje? Ależ będą, będą jak najbardziej – odpowiedziałem trochę koniunkturalnie, podejrzewając, że rozczarowałbym interlokutorkę stwierdzając, że nie ma takiej możliwości. Z czego można by wnioskować, że ludziom trochę znudził się teatr niekontrowersyjny, cokolwiek to znaczy, i w istocie lubią, jeżeli na scenie dzieją się rzeczy zaskakujące, którymi mogą poczuć się zbulwersowani, a nawet oburzeni. Paradoks? Może nadinterpretowuję, ale reakcje widzów też bywają kontrowersyjne.

Najlepszy przykład to spektakl Jana Klaty „Do Damaszku”, od którego zaczęła się awantura o kształt krakowskiego Starego Teatru, a w zasadzie o kształt całego nowego teatru polskiego. Protestujący mieli ogromne pretensje do swych ulubionych aktorów Krzysztofa Globisza i Doroty Segdy, do Segdy w szczególności, ponieważ zagrała kiedyś świętą Faustynę, a teraz brała udział w scenach, które świętej nie przystoją. To się nazywa utożsamienie aktora z graną postacią! Tylko że Segda raczej nie ma z czego się cieszyć. Dodajmy tylko, że oskarżenie dotyczyło scen o zabarwieniu erotycznym, a było to zabarwienie leciutkie, ledwo-ledwo dostrzegalne. Jak się okazało, Kraków ma swoje zasady moralne. Jak będzie w Warszawie? Się okaże, natomiast zainteresowanie spektaklem jest tak duże, że będzie grany dwukrotnie, choć pierwotnie planowany był jeden spektakl.

Kontrowersyjnie przyjmowana bywa także „Caryca Katarzyna” w reżyserii Wiktora Rubina z Teatru im. Żeromskiego w Kielcach, w której grająca tytułową rolę Marta Ścisłowicz pokazuje nagie piersi, i nie tylko na scenie, lecz także spacerując między rzędami, co pewnie widzów zaskoczy. Dalszych szczegółów nie zdradzę, zwłaszcza że bilety już rozsprzedane, nie chcę rozczarowywać tych, którzy dopiero teraz by się zdecydowali. (Nota bene caryca robi też strip tease w pokazywanej niedawno w Teatrze Telewizji sztuce Sławomira Mrożka „Miłość na Krymie”). Oczywiście kielecki spektakl ma jeszcze inne bardzo poważne walory, chociażby wybitne aktorstwo, ale fama, jaka mu towarzyszy, dotyczy głównie nagości carycy.

„Wesele” Wyspiańskiego z Teatru Polskiego z Bydgoszczy w reżyserii Marcina Libera też będzie kontrowersyjne, gdyż jest to wesele z filmu Smarzowskiego, gdzie leje się wóda, a wszyscy się nienawidzą, jak – daleko nie szukając przykładu – politycy PiS z politykami PO. „Kronos” Gombrowicza z Teatru Polskiego we Wrocławiu (reżyseria Krzysztof Garbaczewski) też kontrowersyjny, choć całkiem inaczej. Tu jest nagość, ale w sensie metaforycznym. Wybitny pisarz jest w swym tajnym dzienniku szczery do bólu, co skłoniło aktorów do osobistych wyznań, także na granicy ekshibicjonizmu. Już na premierze ogłoszono, iż spektakl jest kontrowersyjny, zaś jeden z miejscowych zasłużonych twórców teatralnych wyszedł w trakcie, trzaskając drzwiami (to już przenośnia).

Nie ma potrzeby pisać, jak bardzo kontrowersyjna jest Maja Kleczewska, reżyserka „Podróży zimowej” według Elfriedy Jelinek, bo wszyscy o tym wiedzą, zwłaszcza od czasu opublikowania wywiadu z aktorem Grzegorzem Małeckim, który zdefiniował teatr Kleczewskiej następująco: ma być czerwono i mokro. No więc jest bardzo czerwono i bardzo mokro. Tylko z kronikarskiego obowiązku dodam, że zdaniem wielu krytyków „Podróż” była najwybitniejszym spektaklem ubiegłego roku.

To zostały jeszcze „Czarownice z Salem” z Teatru  Wybrzeże w reżyserii Adama Nalepy, kontrowersyjne rzecz jasna, no bo skoro „opętane” dziewczyny tańczą na rurze, jak w klubie go-go? I „Lód” według Dukaja w reżyserii Janusza Opryńskiego, który przywozi Provisorium z Lublina, kontrowersyjny choćby z tego powodu, że reżyser wpadł na pomysł, by przenieść na scenę tak trudną, gęstą prozę.

A wyobrażacie sobie w ogóle Państwo współczesny festiwal teatralny, na którym nie byłoby kontrowersyjnych spektakli? To dopiero byłaby jedna wielka kontrowersja!

*

PS Jako kurator zapewniam, iż wymienione powyżej spektakle oprócz kontrowersyjności posiadają wiele innych walorów. Po pierwsze zaś są najciekawszymi spektaklami ubiegłego roku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Szkoda ,że nie napisał pan o wielu innych walorach ,
    ‚ są najciekawszymi spektaklami ubiegłego roku.’-to pana opinia czy opinia publiczności?

  2. Powiem szczerze, że nie chce mi się jechać do Kielc czy Warszawy, żeby zobaczyć jakąś tam carycę.

  3. i znowu zaspalam i nie zrobilam sobie tygodnia w w-wie. Ostatni zaspałam i nie zrobiłam sobie tygodnia w Krakowie na Boskiej Komedii.
    Do Damaszku – zobaczę w Krakowie. Ale żałuję pozostałych.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. proponuje aby dulscy zostali w domu.

  6. świetne spektakle!
    wyjątkowe przeżycia:)
    Gratuluję Panu doboru przedstawień.

  7. Kontrowersjom nie ma końca i właśnie to jest nudne…

  8. Panie Kuratorze,
    a ja dziekuję za Małe Spotkania Teatralne
    i kapitalny teatralny elementarz dla naszej Emilki.
    Szliśmy z wnuczką na „Jasno/Ciemno” Teatru Lalek i Aktora „Kubuś” z Kielc
    pełni obaw, jak 14-miesięczna dziewczynka zareaguje na nowe dla siebie wydarzenie.
    Niepotrzebnie!
    Już inskrypcja w programie, że spektakl jest dla widzów od 1. roku życia,
    ośmielała nas. Konieczność zdjęcia butów zaciekawił naszą dziewczynkę,
    a obecność innych dzieci zafascynował.
    Para aktorów ze stoickim spokojem znosiła odwiedziny nieletnich widzów na scenie w trakcie spektaklu,ciekawe rekwizyty przyciągały uwagę.
    Na koniec aktorzy przykleili każdemu dziecku dużą białą kropkę na serduszku, by było szczęśliwe i czarny pasek na ramię, by się nie bać ciemności.
    Aktorzy pokazywali różnorodność fizyczną i mentalną wśród ludzi.
    Dzieci na widowni takie były – różne.
    Pozdrowienia!

    PS. następnego dnia, już bez wnuczki, ogladaliśmy Dorotę Segdę i Krzysztofa Globisza
    w dramacie Strindberga. I co? I nic!

  9. @Malpo, kiedy dulscy bardzo lubia pojsc do teatru albo na wystawe i sie pooburzac do woli. A nawet wiecej – wystarczy, ze przeczytaja w gazecie albo im ksiadz powie z ambony. Wtedy obrzenie jest jeszcze wieksze i czasami nawet konczy sie w sadzie.
    Przeciez na teatrze i na sztuce kazdy sie zna! Z muzyka bywa troche trudniej, bo trza znaca jakies spoecjalne slowa do oburzonego opisywania, ale teatr? Obraz? Moje piecioletnie dziecko potrafi takie cos nasmarowac!

  10. Bardzo, bardzo dawno temu, tuż po wiekach średnich, a na początku dwudziestego, to sztuka wywoływała sensacje. Teraz kiedy media ociekają krwią, przemocą i seksem sztuka najwyraźniej pozostaje w tyle, stąd taka tęsknota niewydarzonych komentatorów, oni też chcą być cool.

  11. świetne spektakle, wyjątkowe przeżycia:)

css.php