WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

29.07.2014
wtorek

Patriotyczna gorączka przed rocznicą Powstania Warszawskiego

29 lipca 2014, wtorek,

Podczas spotkania towarzyskiego, w którym niedawno brałem udział, jeden ze znajomych, w którym uczucia patriotyczne wzbierały wraz z wychylanymi kieliszkami wina, wzniósł toast: Za Powstanie Warszawskie, które nie miało sensu, ale było piękne! No to wypiliśmy, jakże można byłoby odmówić.

Im bliżej 1 sierpnia, tym bardziej ulegamy zbiorowym uniesieniom. Już nie ma wątpliwości, że tegoroczne obchody będą miały szczególny wymiar, pod wieloma względami okażą się bardziej okazałe niż 10 lat temu, a pewnie nawet przyćmią okrągłą 50. rocznicę. Coraz dalej od tamtego sierpnia, a jednocześnie coraz bliżej, co jest zresztą zjawiskiem zastanawiającym, nad którym może w wolnej chwili pochylą się socjologowie i historycy. Co się takiego z nami stało „w tym kraju”, że znowu spoglądamy w przeszłość, szukamy bohaterów na powstańczej barykadzie, nie w czasach bliższych? Jakkolwiek trudno to zrozumieć, niedawne obchody rocznicy pierwszych po wojnie (pół)wolnych wyborów 4 czerwca 1989 r. miały niemal wyłącznie oficjalny przebieg.

Tymczasem Powstanie obchodzi już nie tylko starsze pokolenie i nie tylko warszawiacy. Już się słyszy, że inne miasta przygotowują się do upamiętnienia godziny W. Powstańcy stali się bohaterami młodego pokolenia, i to w szerokim zakresie społecznym, nie wyłączając stowarzyszeń kibiców.

Powstanie inspiruje twórców. Pamiętam czasy, kiedy z góry można było przewidzieć, że 1 sierpnia telewizja pokaże albo „Kanał” Andrzeja Wajdy, albo „Godzinę W” Janusza Morgensterna. Nie było nowych tytułów. Ta rocznica i pod tym względem jest wyjątkowa.

Na Stadionie Narodowym odbędzie się premiera od dawna oczekiwanego filmu Jana Komasy „Miasto 44”, który ma ponoć narzucić masowej wyobraźni zupełnie nowy obraz powstania. W Muzeum Powstania Krystyna Janda pokaże własną wersję „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego. Oprócz tego koncerty, wystawy, zawody sportowe oraz imprezy wciągające szerokie kręgi warszawiaków, np. wspólne śpiewanie powstańczych pieśni. W kioskach rzucają się w oczy specjalne wydawnictwa, w księgarniach zainstalowano całe półki prac historycznych. Symbole powstańcze zewsząd nas otaczają. Do tego całe zestawy gier, komiksów i zwykłych gadżetów, dla dorosłych i dla dzieci.

Już czyta się artykuły odnotowujące, że oto mamy do czynienia ze swoistym „przemysłem powstańczym”. Można się obrażać, że ktoś zwyczajnie robi „kasę”, ale przecież nikt nie zmusza do kupowania. Jakkolwiek terminologia rynkowa wydawać się może niestosowna, jest w narodzie popyt na historyczne „produkty”. Obserwuję, że nawet ludzie, którzy jeszcze nie tak dawno nie przykładali specjalnej wagi do rocznic historycznych, tego lata ulegają ogólnej patriotycznej gorączce.

„Powstanie wciąż trwa!” – wołał nieszczęsny wuj Anzelm z „Nocy i dni” całe lata po upadku Powstania Styczniowego. Pamiętacie państwo? Czy trochę go przypominamy? Jednak nie. Na szczęście tegorocznym obchodom rocznicy towarzyszy również refleksja krytyczna.

Wystarczyło choćby zobaczyć w minioną niedzielę w TVN24 film Ewy Ewart „Zdobyć miasto”. Wspaniały dokument, który będzie zrozumiały także dla zagranicznego widza. Z jednej strony wspomnienia powstańców, z drugiej – nienachalny wykład historyczny i przypomnienie, że powojenne losy Polski rozstrzygnęły się już w 1943 r. w Teheranie. Aż dziw, że wywiad AK nie zdołał poznać ustaleń mocarzy oddających Polskę w ręce Stalina.

Ta walka z góry skazana była na klęskę. Tym bardziej, że już po kilku pierwszych dniach okazało się, że żaden z celów strategicznych powstania nie został osiągnięty. Ale dzielni chłopcy i dziewczyny w te dni i noce sierpniowe o tym nie wiedzieli.

Jeżeli warto wznieść toast, to nie za piękne powstanie i nie zawsze rozsądnych dowódców, lecz za pięknych powstańców, którzy do końca wypełnili swój obowiązek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. wypijmy za tych co zgineli.

    tak jak pan pisze , bezwzgledu na brak sensu tej wielkiej masakry , trzeba oddac czesc bohaterom.

  2. Mit powstania jest dla III RP tym co mit legionów dla II RP. Legiony przynajmniej wylansowały jedną ładną piosnkę.

  3. „Jakkolwiek terminologia rynkowa wydawać się może niestosowna,”

    Jezeli z gory przyjmuje sie takie zalozenie, to nigdy nie dojdzie sie do rozwiazania frapujacej autora zagadki:

    „Coraz dalej od tamtego sierpnia, a jednocześnie coraz bliżej, co jest zresztą zjawiskiem zastanawiającym, nad którym może w wolnej chwili pochylą się socjologowie i historycy. Co się takiego z nami stało „w tym kraju”, że znowu spoglądamy w przeszłość, szukamy bohaterów na powstańczej barykadzie, nie w czasach bliższych?”

    A przeciez to takie proste: jak nie widomo,o co chodzi… to chodzi o to, przed czym pochylaja sie socjologowie i historycy zanim sie pochyla nad zjawiskiem.
    Nie chodzi przy tem o wierszowke. Przed nia pochylaja sie przedstawiciele innego zawodu.

    Poza tym swiat caly goraczkowo obecnie poszukuje pretekstu do jakiejs nowej swiatowki, tzn. glownie poszukuje sie jakiegos porecznego wroga. Po czesci pewnie polski jarmark rocznicowy jest takim domowej roboty odpryskiem tego szerszego procesu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Warszawa – kona dobijana przez najeźdźców, którzy dzięki Powstaniu w niej się znaleźli i żerują na tragedii jej i jej mieszkańców. Nad grobami się nie organizuje imprez,a Warszawa jest jedną wielką mogiłą.
    Pieniądze przeznaczone na „Obchody” powinny być spożytkowane na niezaspokojone potrzeby miasta między innymi ucywilizowanie odbioru nieczystości jak na XXI wiek przystało.

  6. Tak myślałam, że komentarz nie zostanie opublikowany ponieważ jest niewygodny.

  7. Dzień wybuchu powstania powinien być świętem państwowym we wschodniej Polsce. Czyn pozbawiony sensu od początku, tragicznie nieprzygotowany i nieprzemyślany, zakończony jedną z największych porażek i tragedii w historii tak dobrze oddaje ducha tej odmiany polskości, że z pewnością zasługuje na takie upamiętnienie. Tylko nie każcie tego święta obchodzić w Wielkopolsce proszę. Tutaj nie cenimy tych cech charakteru. Naprawdę.

  8. Wywiad AK nie musiał niczego zdobywać o Teheranie. Wystarczyłoby gdyby rząd w Londynie uczciwie i w całości przekazał dowództwu AK informacje o przebiegu szczytu w Teheranie uzyskane wprost od Churchilla.

  9. Sposób na „wykoszenie” przeciwników PO !? Pojawienie sie „bufetowej” w panterce z „rozpylaczem” na uroczystosciach. Tego nikt nie „wytrzymie” !

  10. „Aż dziw, że wywiad AK nie zdołał poznać ustaleń mocarzy oddających Polskę w ręce Stalina.”

    Jak mozna napisac tak bezdennie glupie zdanie?

  11. @Baska
    “Aż dziw, że wywiad AK nie zdołał poznać ustaleń mocarzy oddających Polskę w ręce Stalina.” – Jak mozna napisac tak bezdennie glupie zdanie?

    To zdanie nie jest głupie. To jest jedyne możliwe logiczne wytłumaczenie toku toku rozumowania osób odpowiedzialnych za wybuch powstania.

    Bo oczywiście są możliwe mniej logiczne toki rozumowania: „Zrobim powstanie, zdobędziem miasto, a potem jakoś to będzie”
    albo
    „To myśmy tyle lat rysowali kotwice na murach organizowali zamachy na Kutscherę, odbijali Rudego, wysadzali pociągi, grali na nosie okupantowi, a oni nam robią konferencje w Jałcie? Do diabła z wielką trójką. Zaczynać powstanie! Kto nie strzela, ten z Wehrmachtu!”

    I tak świętujemy co roku samobója.

  12. „Aż dziw, że wywiad AK nie zdołał…”
    Bo to całe AK mocno jest przereklamowane… Na jednego zabitego w Powstaniu Niemca przypada 10 zabitych powstańców i 100 cywilów.

  13. @lordjohn
    29 lipca o godz. 15:03

    Gdzie i kiedy Churchill poinformowal rzad londynski o porozumieniach w Teheranie, szczegolnie o tajnych porozumieniach dotyczacych Polski. Moze jakies zrodlo?

  14. divak2
    29 lipca o godz. 15:52

    Dziwak jak juz chcesz zabierac glos to nie wydziwiaj i nie wypisuj glupot. Jesli cos tam sie tobie placze w odmetach niepamieci (niewiedzy raczej) i Jalte mylisz z Teheranem to… do lektur.

  15. Powstanie wybuchlo w nieodpowiednim momencie. Byl to moment wzrostu potegi swieckiej az do granic wytrzymalosci, kiedy to kupczacy nie swoimi interesami Zachod oddal Stalinowi Wschod za cene milionow ofiar zolnierzy sowieckich, poleglych w wyzwalaniu okupowanych przez Niemcow panstw w tym regionie Europy. Zeby ta potege osiagnac Stalin rzucal na pozarcie miliony swych obywateli, zeby tylko zdobyc jak najwiecej Europy przed aliantami – i o to chodzilo im wlasnie. Churchil byl temu przeciwny, lecz musial liczyc sie z kalekim Roosveltem, ktoremu chodzilo o stworzenie ONZ i tej idei poswiecil wschodnia czesc Europy na rzecz Sowietow.
    Teraz pomyslmy o innym sierpniowym wydarzeniu, jakim bylo w roku 1980 powstanie Solidarnosci. Ten zryw nam sie udal dzieki tylko temu, ze ZSSR mial czas swej potegi poza soba i w samym tym imperium rozpoczal sie rozklad systemu, zwany pierestrojka. Gdyby nie to, strajki i Solidarnosc zostaliby skazane na porazke. Ktoz bowiem wowczas przypuszczal, ze moze powstac cos takiego, jak Solidarnosc, czy wolna Polska bez wielkiej i wyniszczajacej wojny narodow, jak w latach 1914-1918? A jednak stalo sie tak tylko dlatego, ze imperium sowieckie chylilo sie ku upadkowi. Powstancy w sierpniu 1944 roku takiej szansy nie mieli. Czas byl ku temu nieopowiedni i ich zryw musial skonczyc sie tak, jak sie skonczyl, niestety. Zwykli mlodzi ludzie, rwacy sie do walki dali wziac sie na lep akowskiej i londynskiej propagandy. ,,I polozoni ich-jak zawsze – mostem”. Tak bowiem koncza sie wszelkie zadecia hurra-patriotyczne, ktore nie maja na celu dobra kraju, tylko czyjes nieobliczalne i wygorowane ambicje polityczne. Obysmy nie byli znowu swiadkami podobnych zadec w czasach dzisiejszych, bo niestety na to zaczyna sie zanosic.

  16. Ja tam wolę obchodzić rocznicę bitwy pod Grunwaldem. To 15 lipca, samo zdarzenie to też historia, ale przynajmniej wygrana. No i rekonstrukcja bitwy grunwaldzkiej wydaje mi się bardziej zabawna, słyszałem, że ostatnio mało brakowało, a zakon by wygrał.
    Powstanie warszawskie nie ma szczęścia, cały czas i z różnych stron jest zakłamywane. Teraz dochodzi jeszcze sprawa wykorzystania go do bieżących celów politycznych. Wiadomo przecież, że Macierewicz to mały powstaniec z pomnika, który teraz dorósł. Może i byłoby to zabawne, gdyby nie fakt, że końcowym efektem tej totalnie bezsensowej ruchawki było morze trupów i zniszczone kompletnie miasto. Ci co przeżyli zostali wysiedleni, nieliczni wrócili. Do dziś Warszawa to taka polska metropolia z wiejską mentalnością.

  17. Kto ma gorączkę, powinien zażyć lekarstwo i położyć się do łóżka.

  18. @Baska

    No weź Ty nie się nie czepiaj błahostek.

    „Jalte mylisz z Teheranem”
    A jakie to ma znaczenie w jakim mieście zapady decyzje, skoro byly dla ówczesnej Polski, a dla AK w szczególności, niekorzystne? Jakie to ma znaczenie dzisiaj?

    A jeśli powstanie wybuchło w sytuacji niewiedzy dowództwa AK na temat sytuacji politycznej na świecie i ustaleń między wielkimi, tym gorzej dla powstańców. Bohaterowie dali się podejść jak dzieci.

    Nawet w sytuacji, gdyby Niemcy zrobili Festung Warschau (tak, jak np. Festung Breslau) i z miasta nie zostałby kamień na kamieniu, to mielibyśmy taki efekt jak po powstaniu nie kiwnąwszy palcem w bucie. I prawdopodobnie zginęłoby dużo mniej ludzi. Przypominam, że powstańcy to było 1/20 ludności stolicy, jej większość zamiast robić podchody z visami na tygrysy chowała się po piwnicach i usiłowała wynieść głowę cało z imprezy. Sollen wir am Arsch zu Hause sitzen, parafrazując słowa pewnego klasyka (BTW mam co czytać).

  19. Co nam zostało z ich ofiary ?

    To był ich sierpień już ostatni
    czas za ojczyznę umierania
    niezłomnych serc
    miłości pierwszej
    tych
    którzy poszli do Powstania
    byli tak dumni i odważni
    że świat aż zadrżał z lęku o nich
    kamienie w bruku zapłakały
    spadły owoce z drzew jabłoni
    Wisła zamarła i zwolniła
    chciała odsłonić bród do Pragi
    wróble zaczęły ćwierkać głośniej
    prawie tak głośno jak karabin
    a oni piękni i naiwni
    poszli umierać za ojczyznę
    co nam zostało z ich ofiary
    kto im otuli krwawą bliznę
    zdrajcy są teraz liberalni
    ziemię sprzedają razem z krwią
    nie ma już prawie polskich fabryk
    i nie ma dumy
    został swąd
    a w niebie rozpacz
    razem z Zośką płaczą żołnierze Parasola
    teraz nie mogą za nas walczyć
    to na nas przyszła teraz pora
    lecz nas trzymają jak chochoła
    z poczuciem winy
    w polski grzech
    a Polska ginie
    nikt nie woła
    niech choć przemówi
    krótki wiersz

  20. Słowem nie oglądać telewizji

  21. divak2
    29 lipca o godz. 23:12

    Błahostki? Może i błahostki, szczególnie dla niektórych i to po 70 latach.
    Lecz gdy jakiś mądrala tutaj wypisuje takie brednie: „Wywiad AK nie musiał niczego zdobywać o Teheranie. Wystarczyłoby gdyby rząd w Londynie uczciwie i w całości przekazał dowództwu AK informacje o przebiegu szczytu w Teheranie uzyskane wprost od Churchilla” a innemu mądrali Jałta plącze się z Teheranem, to trudno nie reagować.
    To tylko tyle i aż tyle. I nic wiecej. Wchodzenie w dyskusję co do sensu Powstania nie ma teraz sensu, bo to przecież „błahostki”.

  22. Jałta, czy Teheran (wiem, choćby daty) – decyzja była podjęta. Niekorzystna dla powstańców. Wiem, łatwo się mówi po fakcie, ale może nie mając dobrego rozeznania co do sytuacji politycznej, jaką planują mocarstwa, rzucanie tysięcy ludzi do walki i wplątywanie w awanturę setek tysięcy ludzi (zabici i wypędzeni cywile) nie było dobrym pomysłem.

    Wchodzenie w dyskusję co do sensu Powstania nie ma teraz sensu, bo to przecież „błahostki”.

    Oczywiście że nie ma bo mleko się rozlało. Milionowe miasto zostało zamienione w kupę gruzu, 200 tysięcy ludzi poszło do piachu, a grupa młokosów mieniąca się ruchem oporu przyłożyła do tego rękę. I nic tego nie zmieni, choćbyśmy teraz uznali podjęcie decyzji o powstaniu za działanie pijanych wariatów.
    Tylko po co celebrować takiego samobója?

  23. To, że Powstanie Warszawskie wywołuje większe poruszenie wśród młodego pokolenia niż wybory czerwcowe jest raczej jasne. Tranzycja 89′ to dla młodszych Polaków spotkania starszych Panów w garniturach. Natomiast w przypadku Powstania 44′ młody człowiek utożsamia się z powstańcami i zadaje sobie pytania: czy mając kilkanaście lat odważyliby się walczyć w obronie Warszawy?

  24. Polemika nt. Powstania Warszawskiego jest najczęściej „zerojedynkowa”. Tymczasem ocena tego wydarzenia nie powinna być skrajna w tę, czy tamtą stronę. Niezależnie od postanowień teherańskich, czy były znane dowództwu AK czy nie, zryw antyniemiecki przynosi nam chlubę. Racjonalizm nie zawsze jest chwalebny. Często słyszy się pochwałę Czechów, którzy zamarkowali powstanie w Pradze, gdy Niemcy już wiali. Ja jednak lepiej się czuję z polską „bohaterszczyzną”, aniżeli czułbym się jako rodak racjonalistów i „notorycznego idioty” Szwejka.

  25. Muzeum Powstania, to jak widac taki polski Disneyland!

  26. @adamjer
    Wiesz ja jednak wolę Szwejka. A nasze wymachiwanie szabelką jest idiotyczne. Chcesz się bić to ukraińcy przyjmą Cię z otwartymi rękami.

  27. Jedno mnie boli szczególnie.Chce krzyczeć :Hańba politykom odpowiedzialnym za klęskę powstania warszawskiego !!!!!!Niech ta HAŃBA będzie przestrogą dla współczesnych polityków-brak reform doprowadzi NASZ naród do klęski gospodarczej i oby nie skończyło się większym nieszczęściem.Nie słyszałem ,żeby nasi politycy oceniali polityków z okresu powstania.Prawdziwie krytykowali ich tylko za czasów komuny.

  28. @janadam48
    Według ubiegłorocznego sondażu Homo Homini, 34% badanych uznało Powstanie Warszawskie za najważniejszy polski zryw narodowy; w tej grupie 42% to młodzi ludzie (25-34 lat). Przypuszczam, że i Ty mieścisz się w tym przedziale, ale według siebie jesteś mądrzejszy. Ja (70+) nie sarkam na myślących odmiennie ode mnie. Także nigdzie ich nie „wysyłam”. Tak się składa, że Ty mnie „wysyłasz” tam, gdzie mam dużo bliskich mi ludzi. Jestem stałym korespondentem jednej z kijowskich gazet polonijnych. Od lat w swoich publikacjach namawiam Ukraińców do szczerego „remanentu grzechów”, ale też rozumiem ich niechęć do tego z przeróżnych powodów, m.in. pychy Polaków wobec nich – z Twojego „żartu” wnoszę, że nie znasz historii stosunków polsko-rusińskich; wpisujesz się dokładnie w model Polaka gardzącego ukraińskim „bydłem”.
    Ja też nie pochwalam „wymachiwania szabelką”, ale rozumiem i podziwiam tych, którzy potrafią reagować na swe upodlenie nawet kosztem utraty życia. Tak trzeba rozumieć warszawskich powstańców 70 lat temu, a i „majdan” teraz, i nie roztrząsać kosztów dania w pysk wtedy Niemcom, a dziś rządzącym złodziejom, ale po prostu godziwie skwitować akt rzeczywistej odwagi.
    I na koniec:
    1) na kpiny z walk o ludzką godność pozwalają sobie idioci lub zwichnięte kratury;
    2) dowartościowywanie się poprzez internetowe (czytaj: bezpieczne) „wymachiwanie szabelką” jest mniej więcej takim samym „bohaterstwem” jak wykpiwanie zza piwa otaczającego świata przez utalentowanego pijaczynę Jaroslava Haška – można się pośmiać, ale i bez tego „świat się nie zawali”; krótko mówiąc: zbędny trud.

css.php