WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

31.07.2014
czwartek

Byłem w „Mieście 44”

31 lipca 2014, czwartek,

To chyba najbardziej demokratyczna premiera w dziejach kina. 10 tysięcy widów na Stadionie Narodowym, na honorowych miejscach powstańcy, w dalszych rzędach „cała Warszawa”, w tym sporo ludzi młodych.

Przed projekcją Marek Kondrat przypomniał słynne przemówienie prezydenta Stefana Starzyńskiego wygłoszone we wrześniu 1939 roku: „Marzyłem o tym, aby Warszawa była wielka… I Warszawa jest wielka!…”. Film kończy się komputerowo wygenerowaną panoramą Warszawy po powstaniu, płonącej, zamordowanej. Czy nadal jest wielka?

Film trafi do kin dopiero 19 września (swoją drogą może jednak szkoda, że nie teraz), za wcześnie więc na recenzje. Mogę jedynie powiedzieć o moich pierwszych odczuciach.

„Miasto 44” jest przedsięwzięciem imponującym, o czym wiemy z licznych wywiadów z reżyserem Janem Komasą. Rekordowy budżet, parotysięczna ekipa, efekty specjalne przygotowane przez fachowców światowej klasy. Wszystko to widać na ekranie od pierwszej do ostatniej sceny. Niewykluczone, że niektóre sekwencje będą długo wspominane i analizowane, np. scena eksplozji niemieckiego czołgu-pułapki na Starym Mieście (opisywanej też naturalistycznie w „Kinderszenen” Jarosława Marka Rymkiewicza i w wydanej ostatnio książce-wywiadzie ze Stanisławem Likiernikiem).

Młodzi idą do powstania z uśmiechem, jakby to miała być wspaniała przygoda. Aktorzy zagrali rówieśników sprzed 70 lat z talentem. Nie mają w sobie nic z bohaterów, nie wygłaszają podniosłych słów, mają nadzieję, że walka potrwa kilka dni, a potem wrócą do normalnego życia. Dlatego pierwsze zwycięskie potyczki przeżywają euforycznie, podobnie zresztą jak wiwatująca na ich cześć ludność cywilna. Ale to tylko krótkotrwałe złudzenie. Za parę dni nie będzie defilady zwycięstwa, będzie piekło.

„Miasto 44” jest filmem o mordowaniu. Obie walczące strony mają podobny cel – zabić przeciwnika, bo inaczej to on zabije. Są jacyś dowódcy, lecz z czasem ich rola staje się drugorzędna, każdy musi samotnie podejmować decyzje. Jednocześnie jest to film o miłości, wielkiej miłości aż po grób (a może jeszcze dłużej?).

Więc, zgodnie z oczekiwaniami, wielki sukces? Zapewne będą widzowie, szczególnie młodzi, którzy się dziełem Jana Komasy zachwycą. Ja po pierwszym obejrzeniu zachowuję rezerwę. Podziwiam robotę filmową, talent reżysera, biegłość operatora i efekty specjalne. Ale to nie wystarcza.

Najsłabszą stroną filmu jest scenariusz, a chwilami po prostu brak scenariusza. Jakby skupiono się na stronie wizualnej filmu, zapominając o fabule. Momentami wkrada się do opowieści chaos, niektóre wątki wydają się zbędne, tylko dodane (jak chociażby obecność żołnierzy Berlinga po lewej stronie Wisły). Jest wprawdzie dwoje głównych bohaterów, i dobrze są zagrani, a jednak czegoś w ich rysunku zabrakło, nie przeżywamy ich losów tak, jak na to zasługują. Od wrażliwości (a pewnie i wieku) widza będzie zależeć, czy zaakceptuje takie pomysły, jak piosenka Niemena „Dziwny jest ten świat” pojawiająca się w scenie walk na cmentarzu.

Wychodziłem ze stadionu z ambiwalentnymi uczuciami, ze smutną refleksją, że najprawdopodobniej nie jest to film dla mnie. Dla mnie najwybitniejszym filmem o Powstaniu Warszawskim pozostanie „Kanał” Andrzeja Wajdy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo ciekawie napisana recenzja.

  2. To niech pan ogląda sobie ten ,,Kanał”. Czasy się zmieniają i to co było ekstra w latach pięćdziesiątych niekoniecznie musi być ekstra w 2014. Pan Redaktor, jak i większość ,,zawodowych recenzentów” zapomina ciągle, że oprócz tego, że film musi być dobry to musi się SPODOBAĆ PUBLICZNOŚCI. To warunek konieczny zwrotu wyłożonej kasy. Takie czasy i nie ma co ciągle nawracać o Wajdach. Teraz są czasy na poziomie intelektualnym ,,rekonstrukcji historycznej” oraz wzwodu patriotycznego i ,,nie pozwolimy nurzać czynu powstańczego w gównie” jak to sobie Wajda pozwolił. Komasa dobrze wie jak skończyli ci którzy mieli czelność rozebrać do naga i wygłaszać obrazoburcze słowa w ,,Westerplatte” a on przeca chciał ten film ukończyć. Czasy są takie jak to śpiewał Tymon w ,,Weselu” : Nie pozwolimy D.O.B.!
    Ps. dla mnie jedynym zdatnym filmem Wajdy jest ,,Ziemia obiecana” – może po prostu gdy ją zobaczyłem a były to lata 90te po prostu świetnie wpisał się w kontekst rodzącego sie polskiego,zwyrodniałego kapitalizmu? Są gusta i …

  3. Zygmunt Kałużyński potrafił się zachwycić filmem Bergmana ale i docenić ,,Matrixa”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. moze Pan po prostu nie zrozumial tego filmu? To nie miala byc filmowa opowiesc o powstaniu. To sa archiwalne nagrania ocalone z tamtych czasow i zamyslem tworcow byl jak najwierniejsze przyrocenie ich do zycia i podlozenia glosow. Strasznie mi przykro, ze ogladani bohaterowie tamtych czasow w chaotycznie nakreconych pamiatkowych scenach, nie zadbali o dramaturgie, sensowny tok zdarzen albo bardziej spojny przekaz dla Pana. Ja jedynie sledzilam etapy powstawania filmu i recenzje, zaluje, ze nie bedzie mi dane obejrzec, zanim nie dotrze do USA.

  6. Sławczan – Pańskie ” nowoczesne” słownictwo ( ekstra, kasa ) oraz lekka pogarda dla wybitnego i uznanego w świecie filmu ( ” ten Kanał”) wiele mówi o komentującym i wiele wyjaśnia . Nie zawsze, jeżeli chodzi o kulturę, wyłożona kasa musi się zwrócić.

    Pan redaktor oględnie i elegancko napisał, że film jest po prostu zły. Tak bywa, gdy chce się stworzyć panegiryk i to nowoczesny. Pierwsze przykazanie dla autorów filmu powinno brzmieć: wy nie kręćcie na kolanach, a dobrze. Niestety, zainwestowana ” kasa” nie zwróci się, a i obraz Powstania dla wielu jego uczestników był wstrząsem.

  7. el, moim zdaniem ty piszesz o filmie „Powstanie warszawskie”. a pan redaktor o filmie „Miasto 44”.

  8. @el -> chyba ci się filmy pomyliły, lolku

    A że Kałużyński się zachwycił Matrixem, to prawda. Wielu się nim zachwycało. Ale to było 15 lat temu. Młodzi ludzie wokół mnie na pokazie na widok matriksowych efektów niestety tylko się śmieli, bo najwidoczniej wiedzą, gdzie takie efekty się bronią, a gdzie można się bez nich obejść. Tak, film musi być dobry, ale ten nie jest. W polskim kinie leży zwykle i scenariusz, i realizacja. Dobrze, że tu chociaż realizacja się broni.

  9. Niestety, powstańcy wcale nie mieli miejsc honorowych. Zasiadali w bocznych sektorach d1 i d20, często w dolnych rzędach, do których docierali z ogromnym wysiłkiem. Tego elementu tego wydarzenia jest mi najbardziej żal. Oni tam byli wyłącznie dla reklamy i prestiżu filmu, nie po to, by zasiadać wśród gości honorowych.

  10. Filmu nie widziałam ,ale rozmawiałam z moim znajomym, który był świadkiem Powstania i film obejrzał . Daleki on jest od zachwytu .
    Panie redaktorze , jak to jest z tym udziałem batalionów ukraińskich w pacyfikacji Powstania Warszawskiego.
    Nic o tym nie słyszę w oficjalnych komentarzach. Również telewizja Trwam , ani me, ani be.
    Ta telewizja Trwam korzystająca z satelitów globalistów zamieszcza wyjątkowo głupie komentarze polityczne na aktualne tematy.
    Pieniądze globalistów zafałszują naszą historię na amen.

  11. slawczan
    31 lipca o godz. 15:20

    Kanał ukazuje całkiem dobrze bezsens Powstania Warszawskiego oraz niepotrzebne ofiary. Ciekawe kiedy to ukaże się jego poprawiona wersja podobnie jak Zakazanych Piosenek, gdzie wykasowano scenę donosu folksdojczki na dzieci śpiewające zakazaną piosenkę w tramwaju

  12. @Danka

    Hmm, o tych „ukraiskich batalionach” to kto Szanownej w glowie namieszal? Zapewne chodzi o Brygadę Szturmową SS RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa) dowodzonej przez SS-Brigadeführera Bronisława Kaminskiego. Była to formacja kolaboracyjnazłożona w większości z Rosjan i Białorusinów. Byly tez dwie dwie jednostki zlozone z Azerów.

    Tylko jedna zwarta jednostka ukraińska walczyła w Warszawie latem 1944. Był to Ukraiński Legion Samoobrony (dowódca: pułkownik Petro Diaczenko), który od 15 do 23 września 1944 brał udział w walkach na przyczółku czerniakowskim.

    Nic dziwnego, ze media milcza bo niby o czym maja gadac. O batalionach których nie bylo ? Potrafi Pani napisac komentarz a nie umie Pani wyszukac hasla w wikipedii? Dziwne

  13. Panie redaktorze, jaki znowu czołg-pułapka? Niczego takiego nie było. Wiadomo o tym od dobrych kilku jeśli nie kilkunastu lat. Sd.Kfz. 301 B IV nie był żadnym czołgiem, chociaż powstańcom mogło się tak wydawać.
    Był to gąsienicowy transporter ładunków wybuchowych kierowany radiowo na pozycje przeciwnika. Po dotarciu na miejsce zrzucał przewożony 450 kilogramowy ładunek, wycofywał się, następnie ładunek detonowano sygnałem radiowym. Maksymalny zasięg komend radiowych wynosił 2000 m, w mieście z oczywistych przyczyn znacznie mniej.
    Wiele wskazuje na to, że to powstańcy niechcący, jako że nie wiedzieli z czym mają do czynienia, spowodowali eksplozję.
    Szerzej o tym: „Poligon” nr1/2013 – str. 17 – 22.

  14. cos taka na wzor amerykanski strzelaninka, wpisujaca sie doskonale w obecne interpretacje historyczne

  15. el – pomyliła Pani filmy.
    MIASTO ’44 to fabuła z rekordowym budżetem, a nie rekonstrukcja archiwaliów.
    P. Pietrasik raczej rozumie filmy. A opowiedział o swoich odczuciach, więc skąd te nieprzychylne docinki?
    Byniek – film raczej nie był kręcony na kolanach. Nie to jest jego problemem. Chyba ten brak scenariusza bardziej doskwiera.

  16. @ Byniek
    31 lipca o godz. 16:26
    Panie Byniek – przepraszam za mój gminny gust alem ja z ludu. I tyle. Filmu Komasy nie widziałem więc nie wiem czy jest zły. Przypominam, że było wieli dzieł w historii o których recenzenci pisali, że ,,są złe”. Tych recenzentów już nie ma a dzieło ma się świetni (w Polsce chyba casus Misia idealnie odzwierciedla takie recenzowanie). Chodzi mi o to, że TO TYLKO FILM i żeby się nazbyt nie napinać. Przy podeprzeć Pana teorie żem jest pustak to także Kieślowskiego niezbyt lubiłem i po czasie okazuje się, że wszyscy wiedzą kto Tarantino a Kieślowski jest znany tylko garstce maniaków kina a na bieżąco pamiętam głosy ,,koneserów” pomstujących, że nasz ,,mistrz” przegrał ze ,,wściekłym psem z Ameryki”.
    @ saurom
    1 sierpnia o godz. 0:14
    Mi się marzy film na poziomie zaangażowania i TECHNICZNEJ JAKOŚCI ,,Plutonu” O. Stone’a ale pomarzyć. Mamy wzwód patriotyczny i ma sterczeć biało-czerwono umierając mówić: Tobie Ojczyzno.
    Film o jakim Pan pisze znowu nie spodobałby sie innym recenzentom. I połowa publiki by nie dopisała. I klapa finansowa

  17. @ Lubicz 2:47
    To ten Legion Ukraiński brał czy nie brał udziału w walkach z powstańcami w kilku miejscach w czasie wrześniowych walk ?
    Nacjonalizm ukraiński rodzi takie hybrydowe sojusze . Dawniej z Hitlerem , teraz z oligarchami . Polskie elity, niby po skończonej historii , korzystają z niej jednak wybiórczo przy komentowaniu obecnych wydarzeń.

  18. slawczan
    1 sierpnia o godz. 13:06

    ‚I połowa publiki by nie dopisała. I klapa finansowa’
    jeśli chodzi tylko o finanse i publikę to lepiej zainwestować w projekt a la James Bond
    i nie karykaturzyć
    naprawdę zainteresowanym tym tematem wystarczą teksty żródłowe

    wszelakie filmy historyczne ,biograficzne to w pewnym sensie nieporozumienie ,hipokryzja

  19. Za wikipedią:

    Legion Wołyński

    Ukraiński Legion Samoobrony (Legion Wołyński) – ukraińska kolaboracyjna ochotnicza formacja zbrojna podczas II wojny światowej.

    Na jego czele stanął płk Petro Diaczenko, a cała kadra oficerska składała się z Ukraińców. Niemcy przydzielili jedynie do jego sztabu swoich oficerów łącznikowych – SS-Hauptsturmführera Siegfrieda Assmussa i SS-Oberscharführera Raulinga.
    Początkowo działał na obszarze Wołynia i okolic, walcząc z komunistyczną partyzantką sowiecką oraz pacyfikując polskie wsie.
    Na początku 1944 r. na Lubelszczyźnie walczył z polską partyzantką, głównie z 1. batalionem BCh Stanisława Basaja Rysia[1]. Wziął on również udział w mordach na Polakach – 23 lipca 1944 r. w odwecie za zabicie oficera SS, Legion spacyfikował wsie Chłaniów i Władysławin zabijając 44 osoby, rozstrzelał też co najmniej kilku przypadkowo spotkanych Polaków[2]. Według relacji polskich świadków Legion specjalizował się w wyłapywaniu cywilnych Polaków i ich wyrafinowanym torturowaniu[3].

    Od 15 do 23 września 1944 Legion w sile ok. 400 ludzi brał udział w walkach z powstańcami warszawskimi na Czerniakowie, działając przeciwko Zgrupowaniu „Radosław” i Zgrupowaniu „Kryska” oraz desantowanym oddziałom 9 Pułku Piechoty 3 Dywizji Piechoty z 1 Armii WP. Następnie przerzucono go do Puszczy Kampinoskiej, gdzie 27-30 września 1944 uczestniczył w działaniach przeciwko zgrupowaniu Grupy Kampinos AK (operacja „Sternschnuppe”).

    Ostatecznie na pocz. 1945 przydzielono ich do 14 Dywizji Grenadierów SS (1 ukraińskiej). Po zakończeniu wojny nie zostali oni wydani Sowietom, którzy o to zabiegali ale z uwagi na potwierdzone przez Władysława Andersa polskie obywatelstwo mogli zamieszkać na Zachodzie.

  20. Powstanie warszawskie staje się zbyt silną konkurencją dla strzelaniny w getcie które się stylizuje na „Powstanie”. W obecnych czasach kiedy to Polacy są wrabiani w uczestnictwo i odpowiedzialność za Holokaust (list Komora wydukany przez Mazowieckiego w Jedwabne !) ważne jest pokazanie jak wyglądała coraz bardziej zakłamywana historia własnego kraju. Jedyna kropla wermutu to zakazane mordy rządzących oficjeli na uroczystościach (tusk,”Gajowy”, „Bufetowa”) !!!

  21. Wojciech.K.Borkowski

    Ależ oczywiscie ze brał, co zreszta napisałem. Najpierw od połowy września na przyczółku czerniakowskim a pózniej w Kampinosie. Nie o to jednak chodzi. Komentatora Danka sugeruje, ze ktos, globalisci z Torunia (?), Autor, autorzy filmu, media(?) próbują te „ukraińskie bataliony co Warszawę pacyfikowaly”, ukryć, przemilczać. Problem w tym, ze to nie sugestia co zwykła insynuacja bez pokrycia. Taka drobna różnica.

  22. @murator – wybacz, ale twoje nienawistne projekcje nikogo nie interesują. Idź sobie i czuj się jak ryba w wodzie, bo Polska bardzo szybko dołącza do krajów muzułmańskich w swojej nienawiści do Żydów. Już nawet władza przestała udawać, że kolportowanie pisemek siejących tę nienawiść jest siakoś tam zabronione. W malowanych na murach swastykach prokuratorzy dopatrują się symbolu szczęścia. Nasz kraj sięga powoli moralnego dna. Taplaj się więc do woli. To jest twój czas. Bez nas.

  23. camel
    2 sierpnia o godz. 0:38

    „camel” (przez jedno „m”) nie wie jak dostrzegana jest Polska za granica. Nie wie ze np. swego czasu Prezydent Niemiec – Herzog nie mial pojecia ze we Warszawie walczono w innym Powstaniu anizeli to w gettcie.! „Polskie obozy” – (takze w zydowskich gazetach) i propaganda oczerniajaca role Polski tego dowodem). Taki camel z camela jak z pijanego górala w bialym futerku polarny mis 😉

  24. …film jest filmem a rzeczywistosc zawsze bedzie inna,scenarjuz zostal napisany przez samych powstancow ,trzeba patrzec ,milczec i wybaczyci prosic o wybaczenie oby nigdy wiecej !!!

css.php