WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

20.09.2014
sobota

Lwy i Lwice

20 września 2014, sobota,

Werdykt 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni można uznać za sprawiedliwy i przewidywalny. Może nawet cokolwiek nazbyt przewidywalny. Szkoda, że całkowicie pominięte zostały tytuły niemieszczące się w dominującym nurcie kina środka.

Złote Lwy – a właściwie, na co zwróciła uwagę pani minister kultury, Lwa i Lwicę (ukłon w stronę wyznawców gender) – zdobyli „Bogowie” Łukasza Palkowskiego. Filmem zachwyceni byli również dziennikarze obradujący dzień wcześniej, a także widzowie, którzy Zbigniewowi Relidze najdłużej bili brawa.

Dodajmy, że nagrodę za główną rolę dostał Tomasz Kot, ponadto uhonorowani zostali charakteryzatorzy. Bez dwóch zdań dzieło Palkowskiego było na tym festiwalu poza konkurencją. Wielkie brawa dla wszystkich twórców.

„Bogowie” są filmem wyjątkowym z innego jeszcze powodu. Na jego wielkość „zapracował” sam bohater, który pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że swym pospiesznym, ofiarnym życiem pisze gotowy scenariusz.

Bohaterów podobnych do Religi wymyśla się dla potrzeb seriali o lekarzach, popularnych na całym świecie, odkąd istnieje masowa telewizja. Oto człowiek owładnięty ideą ratowania życia ludzkiego, zmierzający do celu mimo przeszkód, o które wciąż się potyka. Nie tylko z tego powodu, że realizuje swe marzenia w złych latach 80 ubiegłego wieku. Zawiść i zazdrość ludzka jest bowiem zawsze taka sama, bez względu na panujący ustrój. Dzisiaj podobnym do niego też nie musi być łatwo. Jest przy tym człowiekiem z krwi i kości, pali, pije, bywa nieznośny dla współpracowników, których jednocześnie uwielbia.

Z lekkim dodatkiem patosu można by powiedzieć, że doktor Religa odniósł pośmiertny sukces. Teraz staje się bohaterem masowej wyobraźni. (Wkrótce wyjdzie też poświęcona mu książka). W czasie zwątpień i łatwych rezygnacji pokazuje, że warto mieć marzenia, ale też siłę i upór, by je zrealizować. Od lat krytyka nudziła, że film polski nie potrafi wykreować pozytywnego bohatera. Więc oto go mamy!

Pozostałe nagrody główne nie spowodowały protestów na widowni, jak to czasem bywało. Jeszcze raz Wojciech Smarzowski (Srebrne Lwy za „Pod Mocnym Aniołem”), jeszcze raz Władysław Pasikowski (najlepsza reżyseria, „Jack Strong”). Nagrodą Specjalną Jury uhonorowano Jerzego Stuhra za autorski film „Obywatel”, o którym w kuluarowych rozmowach różnie się mówiło, nie tylko z zachwytem. Będzie o czym pisać, kiedy „Obywatel” trafi na ekrany kin.

Z debiutów zdecydowanie wyróżnił się „Hardkor Disko” Krzysztofa Skoniecznego: nagroda dla reżysera, dla aktorki Jaśminy Polak oraz autora zdjęć Kaspra Fertacza, któremu należałaby się też pozaregulaminowa nagroda za najkrótsze podziękowanie („Dziękuję bardzo”). Niestety, zdecydowanie więcej było laureatów na podobną nagrodę niezasługujących.

Szkoda, że Jury nie dostrzegło dzieł naszych twórców awangardowych: Lecha Majewskiego („Onirica – Psie Pole”), a zwłaszcza Grzegorza Królikiewicza, który w „Sąsiadach” pokazał Polskę zdegradowaną, żyjącą w szczelinie czasu, między tym, co przeszłe, a tym, co nie nadeszło. Na więcej niż tylko drugoplanową nagrodę aktorską zasługiwał „Fotograf” Waldemara Krzystka, kino gatunkowe w najlepszym stylu. Przed laty reżyser dostał Złote Lwy za „Małą Moskwę”, teraz został niemal pominięty, mimo że „Fotograf” jest filmem o wiele lepszym.

Mają swoje losy reżyserzy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Nagrodę specjalną „Obywatel” Stuhra zawdzięcza chyba Oldze Tokarczuk, znanej z antykościelnej obsesji

  2. „Dziękuję bardzo” to i tak o jeden wyraz za daleko. Darowałbym sobie ‚dziękuje’. Zdecydowanie natomiast dodałbym nagrodę dla charakteryzatorów, którzy robili co mogli (głównie mogli robic kasę), żeby cały ten jubel upodobnić do małego (bardzo) holiwudu. Ci powinni być nagrodzeni w dziedzinie groteska. Najważniejsze zaś, co im się udało to zakończenie. Bez zakończenia nie dałoby sie festiwala zakończyc. Na szczęście się udało i widzowie mają to juz za sobą. Będą teraz mogli odpocząć od polskiego kina przez czas jakiś. Do następnego rozdania. I za to dziękujemy bardzo.

  3. Jedno z wielu kółeczek wzajemnej adoracji…dziś ja Tobie dam nagrode jutro Ty mi. Niczym ordery przypinane do dumnych piersi za czasów PRLu. Pompowanie balonika…piękny cudowny , kolorowy na zewnątrz…lecz nadal pusty w środku. Mało tego im bardziej zwieksza się jego wielkosc tym wieksza owa pustka.

  4. Trochę to dziwne, nagrodzone zostały ( również ) filmy przebrzmiałe, które zeszły już z ekranów kin.

  5. Sic transit gloria.Ogladając Kota Tomasza ,myślałem o Gajosie i innych wielkich ,żyjących i umarłych.I o tych nie uhonorowanych.I o podłości pieniądza ,który jest wszystkim i niczym i tylko jego chwała nie przeminie.Oglądanie imprezy na raty w różnych stacjach publicznej ,ubliża i stwarza sprzeciw.Mogą naprawić swoje grzechy,emitując film o kardiochirurgu w najbliższy czasie ,aby pokazać Polakom jak się walczy o dobro innych .

css.php