WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika WIDZIMISIE - blog Zdzisława Pietrasika

27.11.2014
czwartek

Człowiek w mundurze

27 listopada 2014, czwartek,

Zmarł Stanisław Mikulski. Wielu mieliśmy rodaków, którzy wspaniale prezentowali się w mundurze, ale nikt nie dorównał odtwórcy roli Hansa Klossa. Oddając sprawiedliwość aktorowi, przypomnijmy, że wcale nie gorzej wyglądał w mundurze polskiego oficera („Kanał”, „Skapani w ogniu”, „Polskie drogi”), czy sympatycznego milicjanta w znakomitej komedii Tadeusza Chmielewskiego „Ewa chce spać”. Nic zatem dziwnego, że zakładał mundur, prowadząc festiwale piosenki żołnierskiej. Przypuszczam, że wielu jego fanów przeżywało ogromne rozczarowanie, spotykając aktora w sytuacjach prywatnych, w cywilnym ubraniu.

Tak jak niejednokrotnie zdarzało się w biografiach aktorów, wielka rola okazała się dla Mikulskiego zarazem wielkim kłopotem. Cokolwiek potem zagrał (a i wcześniej miał udane role), niechybnie było porównywane z postacią Hansa Klossa.

Postać fikcyjna zaczęła żyć własnym życiem, przysłoniła aktora. Zamiast człowieka widziano mundur. Czego dramatycznym dopełnieniem były przypadki Mikulskiego w stanie wojennym, kiedy to jego popularność została propagandowo wykorzystana. Miał później przykrości w teatrze, był jednym z odtwórców, których publiczność „wychrząkiwała”, kiedy pojawiali się na scenie. („Po prostu zdrętwiałem i nic nie pamiętam” – powie po latach o tym przykrym zdarzeniu).

Okrutny paradoks – najpierw widownia teatralna widziała w nim tylko Klossa, nawet gdy występował w kostiumie Cyrana de Bergeraca, teraz aktora, który poparł stan wojenny, nie wnikając, jakie były okoliczności tego poparcia. Po kilku latach Mikulski zrezygnował z aktorstwa. W 1988 r. został wysłany do Moskwy, gdzie prowadził ośrodek kultury polskiej. Ponoć miał ogromne sukcesy, był przecież w Związku Radzieckim doskonale znany (jak zresztą w całym byłym radzieckim bloku państw socjalistycznych).

Po 1989 r. nie bardzo wiedziano, jak traktować Klossa, postać z przeszłości, o której chciano szybko zapomnieć. Telewizja Polska miała ochotę powtórzyć serial, słusznie licząc na kolejny sukces frekwencyjny, jednocześnie zaś obawiano się, że dekomunizatorzy mogą to źle odebrać. Wybrano rozwiązanie, jak się decydentom wydawało, salomonowe. Każdy odcinek poprzedzany był rozmową z historykiem, który tłumaczył, jak było naprawdę, a co za chwilę zobaczymy na ekranie.

Miało być poważnie, było tylko śmiesznie. Krytyka nie zniechęcała jednak widzów, zdaje się, że większość puszczała mimo uszu te dość kuriozalne wstępniaki. Robiłem wówczas wywiad z Mikulskim, pamiętam, że był sytuacją zdegustowany. Przypomniał mi, że w całym serialu bodaj tylko raz mówi się, że kooperował z wywiadem Związku Radzieckiego, działał więc dla dobra Polski. Taki to był czas, i takie problemy. Młoda widownia, która wówczas po raz pierwszy zetknęła się z Klossem, podobnych zastrzeżeń nie miała. Po prostu oglądali porządnie zrobiony serial, z wciągającą akcją, z dobrymi aktorami. (Oprócz Mikulskiego i Emila Karewicza na planie pokazała się niemal cała czołówka ówczesnych naszych gwiazd). Znam młodych ludzi, którzy do dziś są wielbicielami serialu i nawet znają na pamięć niektóre dialogi.

Niechcący hołd serialowi złożyli twórcy filmu „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” (2012), w którym zresztą w epizodach pokazali się seniorzy, Mikulski i Karewicz. Film, mimo głównej roli Tomasza Kota, okazał się spektakularną porażką. Oryginał wyglądał przy nim jak wybitne dzieło, do którego trudno się przybliżyć.

Zapewne nieraz jeszcze zobaczymy „Stawkę” w porze wakacyjnej, niewykluczone, że do oglądających dołączą kolejne pokolenia widzów. W rankingu najbardziej udanych dzieł polskiej popkultury „Stawce większej niż życie” należy się miejsce w czołówce. Co, biorąc pod uwagę mnogość seriali sensacyjnych, jest wielkim triumfem twórców, z odtwórcą głównej roli na czele.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Tak było – świetny serial, wspaniali aktorzy i bardzo dobra muzyka!
    A że zmarł p.Mikulski – coż, wszystkich nas to czeka. Pozostaje pamięć o dobrym aktorze i (chyba) dobrym człowieku.

  2. Ten blog robi sie powoli wesola (patrzac na zdjecie autora) kronika pogrzebowa.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Był podobny do Kirka Douglasa?
    Dziwne,że nic nie można znaleźć na temat przodków!
    Ciekawe!!

  5. #jo-pi (chyba) dobry człowiek.

  6. Chyba nikt tak stylowo nie nosił munduru Wehrmachtu.

  7. Czy to nie jego portret widowiskowo pociął szablą D. Olbrychski?

  8. To fakt, w mundurze było mu do twarzy. Pamiętam, będąc na koloniach w NRD, w pewnej chwili plac opustoszał, bo wszyscy Niemcy ruszyli do świetlicy na kolejny odcinek Stawki. Niemcy śmiali się z Niemców w filmie i ze swoich wad w sposób niewymuszony.

  9. Dzięki za przedruk wywiadu.

  10. Los S. Mikulskiego po 1989 r. był podobny do sytuacji B. Cieślaka, grającego główną rolę w serialu 07. Wspominał o tym K. Kuc opowiadając jak nowa siła polityczna nalegała na niego żeby zwolnił Cieślaka z pracy ( TV Kraków ) z argumentacją, że to przecież komunistyczny agent. Kontrargumenty, że to tylko aktor, nie skutkowały.
    Dziś i H. Kloss i agent 07 nadają, jak dawniej, wprowadzając w kompleksy współczesnych realizatorów filmów sensacyjnych.

  11. Twórcą gustownych wdzianek był podobno Hugo Boss.
    Trudno by taki mundur źle leżał na proporcjonalnie zbudowanym mężczyźnie.

    Zresztą, nasze przedwojenne mundury również świetnie się prezentowały na naszych oficerach……..

    Utożsamianie aktora z rolą zaś, to częsty błąd prymitywnego „ciemnego ludu”….

  12. Pierwsze odcinki „Stawki..” były prezentowane w czwartki, w Teatrze
    Kobra. Poszczególne odcinki jeszcze dzisiaj można oglądać, nie zestarzały się pod względem inscenizacji, scenariusza i aktorstwa.

css.php